Kobiecość. W rytmie natury.

Kobiecość w rytmie natury

Życie kobiety związane jest z cyklami natury. Choćby przez fakt cyklu miesięcznego, przez dojrzewanie do rodzenia dzieci, bycia matką, czas przekwitania.

Umiejętność życia w zgodzie z naturą jest naszą specjalnością. Działamy według naturalnych rytmów przyrody czasem nie zdając sobie z tego sprawy. Bywa, że buuntujemy się przeciwko nim, że chcemy zatrzymać to, co w nieunikniony sposób przemija. Ale gdy poddamy się rytmom natury, zaakceptujemy je – będziemy umiały żyć szczęśliwie i dokonywać mądrych wyborów. Wiemy, ufając naturze i intuicji, że jest w życiu czas narodzin, wzrostu, dojrzałości i jest czas umierania. Dotyczy to ludzi ale także naszych działań, projektów, własnych poglądów i zamierzeń. Dotyczy również naszych relacji z innymi.

Bywa, że jest w nas lęk przed zakończeniem jakiejś pracy, działalności czy związku. Nawet jeśli czujemy, że jest on jałowy albo wręcz szkodliwy. Czujemy i wiemy, że nadchodzi czas, że coś w nas musi odejść. Że nadchodzi czas zmiany, nawet mimo lęku. I zmieniamy poglądy, dojrzewamy do pewnych decyzji, w końcu zmieniamy nasze życie. Coś w nas się skończyło, wypaliło. I nie oznacza to, że jest to złe! To nie koniec życia, tylko pewnego etapu! Kobieta, która ma świadomość rytmu natury to wie.

Kobiety wiedzą, że coś musi się skończyć, aby dać początek nowemu. Wiemy to intuicyjnie. Tylko boimy się zmian. I często trwamy w złym dla nas czasie, związku, relacji, pracy z lęku przed nowym. A to przecież naturalny cykl. I tak naprawdę, my, kobiety o tym wiemy! Czy któraś z Was ma ogród? Kwiaty w doniczkach, na balkonie? Uprawiając rośliny, jesteśmy w cyklu życie – obumieranie – nowe życie. Patrzymy jak młode roślinki rosną, starszym obrywamy obeschnięte liście, żeby ładnie wyglądały. Obrywamy je, bo nie są one im już potrzebne. Bo ich czas minął. Jesienią sprzątamy ogród z opadłych liści i przekwitłych kwiatów, przez zimę dajemy mu się wzmocnić, aby z wiosną ponownie obserwować narodziny życia. Tak jak w życiu.

Mamy pewien pomysł, on w nas dojrzewa, nie wszystkie jego składowe są potrzebne, niektóre usychają, wykorzystujemy to, co dobre, cenne, przydatne. Podobnie z relacjami z ludźmi, niektóre związki się kończą – to naturalny cykl. Umiejętność akceptacji tego stanu rzeczy pozwala szczęśliwie żyć dalej. Otworzyć się na nowe. Skorzystać z podpowiedzi intuicji. To właśnie życie w zgodzie z rytmem natury.

Istnieje w wielu z nas przekonanie, że to, co jest teraz powinno trwać zawsze. Boimy się zmiany i to bez względu na to, czy czas obecny jest dla nas dobry, czy nie. Przywiązujemy się do tu i teraz w naszym życiu i niechętnie przyjmujemy zmiany. Często bronimy się przed nimi, a jak nieuchronnie nadejdą nie umiemy się z nimi pogodzić.

A przecież można inaczej. I nikt bardziej niż kobiety nie jest do tego mentalnie predysponowny. Mężczyźni idą na przód po zwycięstwo, idą bo mają przed sobą kolejne zadania do wykonania.

My, kobiety idziemy na przód, bo wiemy, że taka jest kolej rzeczy, takie są prawa natury. Uświadomienie sobie i zaakceptowanie tego, że natura się zmienia, podlega pewnym cyklom pomoże wsłuchać się w głos intuicji mówiącej, że czas zrobić porządki w ogrodzie, zakończyć związek, który uschnął, zadbać o siebie inwestując w ćwiczenia sportowe albo nowy kurs. Wyjechać, sprzątnąć mieszkanie, pozwolić dorosnąć dzieciom, odpuścić raniącą emocjonalnie znajomość, zmienić przekonania… Nie warto trzymać się tego, co należy do przeszłości, co zaśmieca nasze wnętrze, co rani, burzy spokój. To naprawdę zupełnie naturalne rytmy natury.

Jeśli z pokorą i akceptacją będziemy ich słuchać i podążać ich śladem, nasze życie będzie uporządkowane, zadbane, szczęśliwe. Będziemy żyły w zgodzie z sobą, ze swoimi potrzebami, w naturalnym cyklu przemian.

To właśnie Fenomen Kobiecości.

Zapraszam do lektury książki „Fenomen Kobiecości”!